środa, 10 maja 2017

~ 2


◘◘◘◘◘

Następnego dnia idąc korytarzem uniwersytetu rozglądałam się dookoła, żeby wszystko dobrze zapamiętać. Ściany były koloru metalicznej szarości, a podłoga była wyłożona dużymi, białymi płytami. Uniwersytet w środku jak i na zewnątrz był bardzo nowoczesny, ale jednak miał coś w sobie, co przyciągało uwagę.
- Miyun! - usłyszałam czyjś głos za swoimi plecami, ale udałam, że tego nie słyszałam i poszłam dalej przed siebie. Wtedy poczułam delikatne szarpnięcie za nadgarstek, więc zatrzymałam się i spojrzałam na osobę, która zakłóciła mój spokój.
- Taeyeon? - zmarszczyłam brwi patrząc na chłopaka przed sobą.
- Taehyung. - poprawił mnie unosząc kącik ust i powstrzymując śmiech.
- Przepraszam. - odparłam cicho czując, że moje policzki robią się czerwone.
- Nic się nie stało. - odparł wesoło i objął mnie ramieniem. - Gdzie idziesz? - zapytał kierując wzrok na kartkę, którą trzymałam w dłoni.
- Na lekcję tańca. - odparłam speszona otwartością chłopaka.
- Ja idę na lekcję architektury, ale widzę, że następne zajęcia mamy razem. - powiedział miło.
- Naprawdę? - zapytałam zdziwiona patrząc na swój plan zajęć. - Następne mam aktorstwo, też na to chodzisz? - spojrzałam na niego zaskoczona.
- Już drugi rok. - pokiwał głową.
- To.. fajnie. - odparłam, szczerze nie wiedząc co innego mam powiedzieć.
- Też się cieszę. - chłopak o jasnobrązowych włosach roześmiał się po czym uścisnął mnie i odsunął się. - To do zobaczenia za godzinę. - pomachał mi i poszedł na schody. Uśmiechnęłam się niepewnie i podeszłam do drzwi od sali, w której miały się odbyć moje następne zajęcia. Weszłam do środka i spojrzałam na osoby, które tutaj były. Jedyna osoba, którą znałam była tą samą dziewczyną, którą wczoraj poznałam.
- Miyun. - uśmiechnęła się szeroko na mój widok. Podeszła do mnie i oparła dłonie na swoich biodrach. - Nie wiedziałam, że lubisz tańczyć. - powiedziała miło, a ja z całej siły próbowałam sobie przypomnieć jej imię.
- Yehri! - powiedziałam trochę za głośno gdy udało mi się przypomnieć.
- To ja! - dziewczyna odparła równie głośno, delikatnie rozbawiona moim zachowaniem.
- Gdzie nauczyciel? - zapytałam próbując zmienić temat, żeby znowu nie zrobić się całą czerwoną na buzi.
- Tam. - wskazała dłonią na wysokiego mężczyznę stojącego w kącie i przyglądającego się dwóm dziewczyną tańczącym na przeciwko niego. Pokiwałam głową i z powrotem spojrzałam na czarnowłosą.
- Kiedy zacznie się lekcja? - zmarszczyłam brwi widząc, że każdy oprócz nas coś robi.
- Lekcja już się zaczęła, ale nauczyciel nam się po prostu przygląda, sami mamy wymyślać nowe ruchy. Mówi, że dzięki temu nasza kreatywność i wyobraźnia się rozwinął. Bla bla bla. - odparła śmiesznym głosem, co delikatnie mnie rozśmieszyło. - O proszę umiesz się śmiać, a już myślałam, że jesteś robotem. - dodała, a ja poczułam, że moje policzki naprawdę zaczynają się robić ciepłe.
- Więc z kim będę ćwiczyć? - zapytałam ponownie zmieniając temat.
- Ze mną. - uśmiechnęła się szeroko.
- Oh no dobrze. - pokiwałam głową i Yehri pokazała mi gdzie jest szatnia. Przebrałam się w rzecy do tańca i wróciłam na salę. Znalazłam Yehri w kącie, rozmawiała z jakimś chłopakiem. Nie chcąc im przeszkadzać ustałam kawałek dalej i utkwiłam wzrok w swoich trampkach.
- Yehri masz to załatwić. - chłopak odezwał się poważnie i stanowczo.
- Nie wtrącaj mnie w to. - dziewczyna syknęła w jego stronę i popchnęła go, a on cofnął się o kilka kroków do tyłu. - I daj mi spokój. - odwróciła się na pięcie i widząc mnie przybrała uśmiech na twarz i podeszła do mnie. - To co? Ćwiczymy? - zapytała, a ja pokiwałam głową. Zajęłyśmy się najprostszymi ruchami tanecznymi, które opanowałam w mgnieniu oka.
- Nie wiedziałam, że jesteś taka dobra. - uśmiechnęła się do mnie.
- Dziękuję. - odwzajemniłam jej uśmiech i napiłam się wody. Spojrzałam na zegarek.
- Leć pod prysznic i widzimy się później. - poklepała mnie po plecach i odeszła. Po szybkim prysznicu ubrałam się w swoje rzeczy i poszłam w poszukiwaniu sali, w której miały odbyć się zajęcia z aktorstwa. Weszłam do środka i zajęłam wolne miejsce w ostatnim rzędzie.
- Można? - usłyszałam znajomy mi głos, więc uniosłam wzrok na chłopaka, który wskazywał dłonią na puste miejsce obok mnie.
- Tak. - pokiwałam niepewnie głową, a uradowany brunet zajął miejsce o którym było mowa. Do sali wszedł wysoki, brunet, z okularami na nosie.
- Dzień dobry wszystkim. - powiedział miło i zajął miejsce przy swoim biurku. - Możemy powitać dzisiaj nową uczennicę, która jako jedyna doszła do nas tego roku. - nauczyciel skierował swój wzrok na mnie, a ja spuściłam wzrok na ławkę chowając twarz we włosach.
- Nie wstydź się. - chłopak stuknął mnie w ramię, a ja uniosłam na niego wzrok. Rozejrzałam się delikatnie po klasie i zauważyłam, że wszyscy przyglądają mi się wyczekując, aż się odezwę.
- Więc.. - podniosłam się i odchrząknęłam, żeby pozbyć się chrypy. - Dzień dobry. - spojrzałam na nauczyciela i skinęłam w jego stronę głową.
- No dalej, przedstaw się. - wskazał dłonią w moją stronę. Czując jak moje policzki robią się gorące, wzięłam głęboki wdech, żeby uspokoić bicie serca.
- Nazywam się Sung Miyun, mam osiemnaście lat i pochodzę z Daegu. - ukłoniłam się delikatnie, a wszyscy przywitali się ze mną krótkim cześć. Usiadłam z powrotem na swoje miejsce i odetchnęłam głęboko.
- Widzisz, nie było tak źle. - brązowo włosy uśmiechnął się miło do mnie. Odwzajemniłam delikatnie jego uśmiech i wróciłam wzrokiem na nauczyciela, który przedstawiał nam książkę, którą mieliśmy omawiać przez najbliższe dwa miesiące.
- Czy każdy z was ma swój komplet książki? - nauczyciel skierował swój wzrok na mnie, a ja w tym czasie wyjmowałam swój podręcznik z plecaka. Położyłam go na ławce i spojrzałam na Taehyunga, który klął cicho pod nosem.
- Taehyung mamy nowy rok szkolny, a Ty już zapomniałeś książki? - nauczyciel odezwał się karcąco do chłopaka, który siedział ze mną. Zobaczyłam, że Taehyungowi zrobiło się głupio gdy uczniowie zaczęli się śmiać po cichu.
- My mamy razem książkę. - powiedziałam kierując wzrok na nauczyciela.
- To prawda? - spojrzał na Taehyunga, który spojrzał na mnie.
- Tak. - pokiwał powoli głową, a gdy nauczyciel wrócił do prowadzenia lekcji uśmiechnął się miło do mnie. - Dziękuję. - szepnął, a ja uśmiechnęłam się niepewnie do niego i otworzyłam książkę na stronie, którą wskazał nam nauczyciel.
Po skończonej lekcji pochowałam swoje rzeczy do plecaka i podniosłam się ze swojego miejsca.
- Co dzisiaj robisz? - usłyszałam głos Taehyunga za swoimi plecami.
- Będę się uczyć. - odparłam nie patrząc na niego.
- Serio? - zapytał rozbawiony. - Jest początek roku, nie masz czego się uczyć. - powiedział wychodząc ze mną z klasy.
- Wolę być na bieżąco z każdym tematem. - wzruszyłam ramionami patrząc na plan swoich zajęć.
- Czyli nie dasz się dzisiaj nigdzie wyrwać? - skierowałam swój wzrok na chłopaka zaskoczona tym co powiedział.
- Ja.. Raczej nie. - pokręciłam głową idąc w stronę sali gdzie miały się odbyć następne zajęcia.
- Szkoda, ale kiedyś Cię gdzieś wyrwę. - uśmiechnął się do mnie i odszedł ode mnie do swoich znajomych. Odetchnęłam cicho i wyjęłam telefon z kieszeni.
- Halo? - usłyszałam głos swojego brata.
- Cześć, co robisz? - zapytałam idąc powoli korytarzem.
- Idę na obiad. - odparł miło. - Pewnie chcesz iść ze mną?
- Tak. - odparłam spokojnie. - Gdzie jesteś?
- Tutaj. - powiedział łapiąc mnie za biodra. Podskoczyłam przestraszona i spojrzałam na niego.
- Czubek. - pokręciłam głową i schowałam telefon. - Idziemy? - pokiwał głową i obejmując mnie ramieniem udaliśmy się na stołówkę. Gdy siedzieliśmy już przy stoliku, zajęliśmy się jedzeniem.
- Jak w szkole? - zapytał miło.
- W porządku. Chodzę z Yehri na lekcje tańca, a z Taehyungiem na lekcje aktorstwa. - odparłam spokojnie jedząc powoli.
- Cieszę się. - uśmiechnął się i utkwił wzrok na czymś za mnie. Spojrzałam tam gdzie on i zauważyłam chłopaka, którego poznałam na wczorajszej imprezie.
- Youngjae. - podszedł do nas i odezwał się do mojego brata. - Miyun. - skinął delikatnie głową w moją stronę czym mu odwzajemniłam.
- Seokjin hyung, co Ty tutaj robisz? - Youngjae zmarszczył zdziwiony brwi na widok bruneta.
- Przyszedłem w sprawie najmłodszego. - Seokjin pokręcił głową widocznie podirytowany.
- Co tym razem zrobił? - Youngjae odłożył pałeczki nie odrywając wzroku od bruneta.
- Znowu bójka. Nie wiem jak mam już z nim rozmawiać, żeby się uspokoił. - Seokjin potarł swoje czoło.
- A z kim? - Youngjae najwyraźniej się tym przejął.
- Z tą osobą co zawsze, ale nie będę wam już przeszkadzać. Miło było was widzieć. - uśmiechnął się do mnie i odszedł. Spojrzałam na swojego brata, który kręcił głową.
- Dlaczego on się tym zajmuję? - zapytałam z ciekawością.
- To znaczy? - brat spojrzał na mnie wyrwany z myśli.
- Dlaczego zajmuję się tym Seokjin, a nie jego rodzice. - wyjaśniłam swoje pytanie.
- To bardzo zawiła historia, ale tak w skrócie to Jeongguk i reszta mieszkają razem i Seokjin za wszystkich odpowiada. - skinął delikatnie głową.
- Współczuję mu. - powiedziałam poważnie co rozśmieszyło chłopaka. - Masz jakieś plany na wieczór?
- Nie, a co? - brat spojrzał na mnie spod ciemnych brwi.
- Chciałabym lepiej poznać miasto i pomyślałam, że mógłbyś mi je pokazać. - wzruszyłam delikatnie ramionami, a na twarzy mojego brata ukazał się szeroki uśmiech.
- Już myślałem, że nigdy o to nie poprosisz. - roześmiał się cicho. - Z wielką chęcią. - pokiwał głową.
Po obiedzie rozeszliśmy się do swoich klas. Niestety reszta zajęć okazała się strasznie nudna i nie mogłam doczekać się wieczornego wyjścia z bratem. Gdy zadzwonił ostatni dzwonek oznajmiający koniec moich dzisiejszych zajęć wyszłam z sali i poszłam do swojego pokoju. Weszłam do środka, zamknęłam za sobą drzwi i rzuciłam się na łóżko, żeby chwilę odpocząć. Schowałam twarz w poduszce i głęboko odetchnęłam. Wzięłam do ręki telefon i spojrzałam na swoją tapetę, gdzie na zdjęciu byłam ja i mój brat w dniu moich osiemnastych urodzin. Z jednej strony to przykre, że nie spędziłam ich z przyjaciółmi, bo takowych nie miałam, ale z drugiej cieszyłam się, że spędziłam je z bratem, bo były to najlepsze urodziny w moim życiu. Wiele osób dziwnie się na nas patrzyło, bo w pewnym sensie byliśmy znani w naszym miasteczku i zachowywaliśmy się w pewnym stopniu jak para, ale po prostu dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie.
Obudziło mnie mocne walenie do drzwi mojego pokoju. Podniosłam się i leniwie przecierając oczy podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Jest Youngjae? - brunet, którego imienia nie pamiętam spojrzał na mnie przestraszonym wzrokiem.
- Nie ma. - zmarszczyłam brwi na widok chłopaka. - A stało się coś? - zapytałam czując szybsze bicie serca na myśl, że mojemu bratu mogło się coś stać.
- Nie, ale jest mi pilnie potrzebny. - chłopak nerwowo potarł czoło.
- Mogę do niego zadzwonić jeśli chcesz. - zaproponowałam wskazując dłonią na wnętrze pokoju.
- Byłbym wdzięczny. - chłopak uśmiechnął się do mnie, a ja poszłam po telefon i wybrałam numer do swojego brata. Niestety nie odebrał. Spróbowałam jeszcze kilka razy, ale za każdym razem ten sam efekt końcowy. - Nie odbiera. - powiedziałam coraz bardziej zdenerwowana.
- Kurcze. Przepraszam za kłopot, już Ci nie przeszkadzam. - powiedział i szybko wyszedł. Wybiegłam za nim na korytarz, ale jego już nigdzie nie było. Wróciłam do pokoju zmieszana całą sytuacją i spojrzałam za okno. Powoli robiło się już ciemno, więc powinnam już wychodzić z Youngjae na miasto. Poprawiłam delikatnie swój wygląd i wzięłam telefon do ręki. Wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz i wyruszyłam w poszukiwaniu brata. Wyszłam na zewnątrz i rozejrzałam się delikatnie od razu żałując, że nie wzięłam żadnej kurtki ze sobą. Objęłam się ramionami, żeby kontakt wiatru z moją skórą był jak najbardziej ograniczony i ruszyłam przed siebie. Wyszłam z terenu uniwersytetu i ruszyłam w kierunku gdzie ostatnio poprowadził mnie mój brat. Rozglądałam się dookoła uważnie wypatrując sylwetki swojego brata, ale wtedy ktoś na mnie wpadł, a ja upadłam na ziemię obijając sobie przy tym pupę. Chłopak, który spowodował mój upadek szybko pomógł mi wstać.
- Tak Cię przepraszam. - zakłopotany brunet podniósł mi telefon, który był cały zniszczony.
- Cholera, rodzice mnie zabiją, to już drugi w tym roku. - powiedziałam załamana patrząc na telefon, ale gdy zauważyłam jak brunetowi zrobiło się głupio wzięłam od niego telefon. - Trudno to tylko rzecz nabyta. - dodałam szybko, żeby choć trochę poprawić chłopakowi humor.
- Naprawdę bardzo mi przykro, odkupię Ci go jak tylko sklepy otworzą. - odparł patrząc na ziemię.
- Nie trzeba, mam odłożone kieszonkowe. - powiedziałam czując się źle z powodu samopoczucia bruneta.
- Naprawdę przepraszam. - chłopak uniósł na mnie wzrok i spojrzał w moje oczy.
- Nic się nie stało. - odparłam czując, że się rumienię.
- Jak mogę odkupić swoje winy? - zapytał drapiąc się nerwowo po tyle głowy i uśmiechając się delikatnie.
- Naprawdę nie trzeba. - pokręciłam szybko głową plącząc swoje dłonie przed sobą.
- Nie wybaczę sobie jeżeli tak po prostu to zostawię. - odparł ukazując rząd białych zębów w uśmiechu.
- Muszę znaleźć swojego brata, więc nie mam żadnego pomysłu na tą chwilę. - ponownie pokręciłam głową.
- Jak się nazywa? - brunet uniósł brew.
- Sung Youngjae. - uniosłam niepewnie wzrok na niego.
- Jesteś jego siostrą? - zapytał zaskoczony a co pokiwałam delikatnie głową. - No Youngjae hyung jest na imprezie w tej chwili z okazji urodzin jednego z jego kumpli, z której właśnie wracam. - dodał, a ja poczułam jakby mi pękło serce, do oczu naszły mi łzy i kąciki ust mi opadły. - Ej, co się stało? Powiedziałem lub zrobiłem coś nie tak? - chłopak dotknął delikatnie mojego ramienia.
- Nie, ale muszę już iść. - odparłam kręcąc głową i pobiegłam w stronę uniwersytetu, żeby nie rozpłakać się przy chłopaku.
- Zaczekaj! - krzyknął za mną. - Nawet nie wiem jak masz na imię! - dodał krzycząc, ale ja skręciłam już na teren uniwersytetu. Wpadłam do swojego pokoju i rozpłakując się upadłam na łóżko.

sobota, 6 maja 2017

~ 1

Pierwszy dzień zajęć był naprawdę bardzo spokojny. Wykładowcy byli mili, uczniowie nie za bardzo się mną interesowali, co bardzo mi odpowiadało. Mogłam pozwolić sobie na spokojne życie na uboczu, ciesząc się tym, że nie jestem zamieszana w żadne dramaty, które najczęściej spotykają studentów.
Szłam spokojnie korytarzem, próbując cały czas nie zwracać na siebie uwagi i słuchając spokojnie swojej ulubionej muzyki na jednej słuchawce.
- Miyun? - usłyszałam głos swojego brata za swoimi plecami. Odwróciłam się w jego stronę i od razu zobaczyłam szeroki uśmiech na jego twarzy. Wyjęłam słuchawkę z ucha i wyłączyłam muzykę.
- Cześć braciszku. - odwzajemniłam jego uśmiech stając bliżej niego.
- Jak pierwszy dzień? - brunet uniósł brew krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- W porządku. - skinęłam spokojnie głową obejmując obiema rękoma książkę i przytulając ją do swojej klatki piersiowej.
- Ktoś Cię zaczepiał? - zapytał z troską w głosie marszcząc brwi.
- Nie. - pokręciłam szybko głową. - Wszystko jest dobrze. - dodałam uśmiechając się miło do niego.
- Youngjaessi. - jakiś chłopak poklepał go po ramieniu. Skierowałam na niego swój wzrok.
- O co chodzi? - mój brat spojrzał ze spokojem na bruneta, który nie zwrócił na mnie nawet najmniejszej uwagi. Chciałam się po cichu i niewidocznie wycofać, ale mój brat złapał mnie za nadgarstek, tym samym zwracając na mnie uwagę bruneta, który zlustrował mnie wzrokiem.
- Przepraszam, nie zauważyłem Cię wcześniej. Jestem Hoseok. - chłopak uśmiechnął się miło do mnie, wyciągając dłoń w moim kierunku z delikatnym ukłonem.
- Jestem Miyun. Nic nie szkodzi. - odparłam ściskając jego dłoń z takim samym delikatnym ukłonem.
- Więc Youngjaessi.. - chłopak z powrotem zwrócił się do mojego brata. - Idziesz z nami zjeść obiad? - zapytał spokojnie patrząc na Youngjae.
- Nie. - odparł spokojnie, a Hoseok spojrzał na niego zdziwiony.
- A to dlaczego? - zapytał marszcząc brwi. - Stało się coś? Któryś z młodszych Cię obraził?
- Nie. - Youngjae roześmiał się cicho. - Po prostu idę z Miyun na obiad. - skinął na mnie głową. Brunet spojrzał na mnie, a ja spuściłam wzrok na podłogę czując jak moje policzki oblewa rumieniec.
- Możesz iść z kolegami jeśli chcesz. - odezwałam się cicho do Youngjae.
- Chcę iść z Tobą. - zsunął swoją dłoń z mojego nadgarstka, na moją dłoń i delikatnie ją uścisnął. Uniosłam na niego wzrok, a on uśmiechnął się miło do mnie. Odwzajemniłam delikatnie jego uśmiech i skinęłam mu delikatnie głową.
- No dobrze. Skoro tak to ja wam już nie przeszkadzam. - skłonił nam się lekko i odszedł.
- Idziemy? - Youngjae pociągnął mnie delikatnie za dłoń w jeszcze nieznanym mi kierunku. Jak się okazało, pomieszczenie do którego weszliśmy przez podwójne, drewniane drzwi, było stołówką. Ustaliśmy w kolejce po jedzenie i spojrzeliśmy po sobie.
- Pewnie zastanawiasz się kim był ten chłopak, co? - Youngjae szturchnął mnie palcem w żebra.
- Ała. - mruknęłam pod nosem rozmasowując delikatnie to miejsce. - Pewnie któryś z Twoich kolegów. - wzruszyłam delikatnie ramionami.
- To prawda. - skinął głową.
- Więc co w tym takiego interesującego? - spojrzałam na swojego brata, siadając na przeciwko niego.
- Chciałbym, żebyś dziś wieczorem, gdzieś ze mną poszła. - odparł ściszonym głosem, wpatrując się we mnie.
- Ale gdzie? - zapytałam unosząc ciekawsko brew.
- Jeśli ze mną pójdziesz to się dowiesz. - wzruszył ramionami.
- Youngjae, ale ja nie chce nigdzie wychodzić. - odparłam niezadowolona. - Dopiero zdążyłam tu przyjechać, nie znam tu nikogo prócz Ciebie, a Ty chcesz mnie gdzieś zabierać. Nie podoba mi się ten pomysł. - pokręciłam głową.
- Oh Miyun nie daj się prosić. - brunet złapał moją dłoń i zaczął delikatnie gładzić wierzch mojej dłoni kciukiem.
- Dlaczego mi to robisz? - westchnęłam z niezadowoleniem.
- To znaczy, że się zgadzasz? - zapytał wyraźnie ucieszony.
- A mam inne wyjście? - spojrzałam na brata, przechylając głowę delikatnie na bok.
- Możesz zawsze zostać w swoim pokoju, nie robiąc nic produktywnego dla siebie, ale pamiętasz chyba co mówił Ci tata? - uniósł brew, a ja spojrzałam na niego podirytowana. - Dobra, przepraszam, wiem, że nie lubisz o tym rozmawiać. - Youngjae uniósł dłonie w gest poddania się. Odetchnęłam cicho i bez słowa zaczęłam jeść.
🕛🕓🕘

- Jesteś już gotowa? - Youngjae zapukał do drzwi od łazienki, w której robiłam ostatnie poprawki. Wyszłam do swojego brata, który uśmiechnął się na mój widok. 
- I jak? - zapytałam niepewnie.
- Ślicznie, ale czy nie będzie Ci w tym za zimno? - zmarszczył brwi i podał mi moją kurtkę.
- Ty powinieneś to stwierdzić, ja nie wiem gdzie mnie zabierasz. - wzruszyłam ramionami i założyłam kurtkę.
- Chodź i tak już mamy mało czasu. - brunet pokręcił głową i otworzył przede mną drzwi. Wyszliśmy z mojego pokoju i udaliśmy się w miejsce gdzie mój brat chciał mnie zabrać.
- Gdzie idziemy? - spojrzałam na mojego brata gdy przechodziliśmy przez następną uliczkę.
- Zobaczysz. - odparł ciągnąc mnie pośpiesznie za dłoń. Przebierałam szybko nogami, żeby w jakikolwiek sposób móc nadążyć za Youngjae i prawię się przewróciłam gdy chłopak się zatrzymał, a ja bym na niego wpadła. - Jesteśmy. - powiedział stając przed drzwiami do sklepu muzycznego. Zmarszczyłam zdziwiona brwi.
- Ale Youngjae, jest dwudziesta druga. Sklepy są już dawno pozamykane. - pokręciłam głową nie rozumiejąc swojego brata.
- Nic nie mów tylko chodź. - pociągnął mnie za dłoń, prowadząc na tyły sklepu. Westchnęłam cicho czując coraz większą niechęć do tego miejsca. Ponownie zatrzymał się przed jakimiś drzwiami i spojrzał na mnie. - Trzymaj się blisko mnie, jasne? - zapytał patrząc na mnie poważnie.
- Tak, ale dlaczego? - zapytałam, ale chłopak nic nie odpowiedział tylko otworzył drzwi i wciągnął mnie do środka, gdzie od razu buchnął we mnie smród tytoniu, alkoholu i potu ludzi znajdujących się wokół nas. Brat cały czas trzymał moją dłoń, prowadząc nas przez tłum pijanych ludzi. Zatrzymał się w końcu, gdy weszliśmy do mniej tłocznego pomieszczenia. - Możesz mi to wyjaśnić? - zapytałam zła, czując rosnące przerażenie.
- Poznasz trochę studenckiego życia. - uśmiechnął się do mnie podając mi piwo, które przed chwilą otworzył.
- Wiesz, że nie mogę jeszcze pić. - odparłam oburzona zachowaniem starszego brata.
- Za dwa miesiące masz urodziny, nic się nie stanie jeśli wypijesz jedno piwo. - pomachał mi puszką przed nosem.
- Nie. - odparłam kręcąc głową. - Chce wrócić do siebie. - skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
- Losie, Miyun. Zostań, proszę, chce Ci pokazać jak wyglądało moje życie przez te kilka lat. - Youngjae odstawił puszkę na stolik i objął mnie ramieniem. Spojrzałam z niezadowoleniem na niego.
- Robię to tylko i wyłącznie dla Ciebie, ale jeśli coś mi się nie spodoba, od razu wracamy. - powiedziałam poważnie widząc jak na twarzy bruneta pojawia się szeroki uśmiech.
- Dobrze. - przytulił mnie do siebie i ponownie gdzieś pociągnął trzymając mocno moją dłoń.
- Youngjae hyung! - usłyszeliśmy czyjś krzyk pośród głośnych dźwięków muzyki i śmiechów ludzi. Mój brat zatrzymał się i zaczął kogoś wypatrywać. Gdy odnalazł osobę, której szukał pociągnął mnie w jej stronę. Wszedł do innego pomieszczenia i puścił moją dłoń, a ja zaczęłam rozmasowywać swój nadgarstek, który zaczynał mnie już boleć.
- Namjoon. - spojrzałam na osobę, do której zwrócił się mój brat. Był to wysoki blondyn, z charakterystycznymi rysami twarzy. Uśmiechał się szeroko do mojego brata. Uścisnęli się po męsku i Namjoon poklepał mojego brata po ramieniu, mówiąc mu coś na ucho. Youngjae pokiwał głową i spojrzał na mnie. Wskazał mi dłonią, żebym do nich podeszła mówiąc coś blondynowi.
- O co chodzi? - zapytałam łapiąc się dłonią za łokieć.
- Poznaj Namjoona. - skinął głową na chłopaka, który ukłonił mi się lekko. 
- Jestem Miyun. - zrobiłam to samo i spojrzałam z powrotem na brata.
- Poznasz resztę moich znajomych. - uśmiechnął się miło do mnie, a ja poczułam rosnący strach wewnątrz mnie. Naprawdę nie chciałam nikogo poznawać, a zwłaszcza przyjaciół mojego brata.
- Youngjae.. - zaczęłam, ale chłopak od razu mi przerwał. 
- Musisz się przełamać. Musisz się w końcu otworzyć na ludzi. Nie będziemy przecież przy sobie do końca życia. - brunet pokręcił głową i ruszył za blondynem. Weszliśmy do pomieszczenia, w którym nie było praktycznie nikogo, w porównaniu do poprzednich miejsc, w których byliśmy. 
- Ile ten sklep ma pomieszczeń? - skierowałam swoje pytania do brata lustrując wzrokiem miejsce, w którym było o wiele spokojniej. 
- Sklep ma tylko dwa pomieszczenia, reszta należy do zupełnie kogoś innego. - wzruszył ramionami i razem z Namjoonem podeszliśmy do piątki osób, które siedziały przy stoliku, na którym było pełno plastikowych kubeczków i dwie zapełnione popielniczki.
- Youngjae! - radosne okrzyki czwórki chłopaków rozległy się po całym pomieszczeniu. Stałam za bratem trzymając się dłonią za łokieć i patrząc w ziemię, czując się bardzo niezręcznie. Mój brat podszedł do kolegów i przywitał się ze wszystkim.
- A kim jest ta młoda dama, którą przyprowadziłeś? - spojrzałam na chłopaka, który to powiedział. 
- Jimin to moja siostra. - odparł Youngjae, a reszta chłopaków zmierzyła mnie wzrokiem co spowodowało, że moje policzki się zaróżowiły. 
- Nie mówiłeś, że masz taką śliczną siostrę. - jeden z nich podniósł się i podszedł do mnie lustrując mnie wzrokiem z góry na dół. Był to wysoki, widocznie umięśniony brunet z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
- Jeongguk zostaw ją w spokoju. - odezwał się mój brat surowym tonem. Chłopak odsunął się na krok ode mnie unosząc bezbronnie dłonie.
- Nawet jej nie dotknąłem. - odparł mu brunet.
- To może poznasz resztę. - Youngjae zignorował Jeongguka przyciągając mnie do siebie za dłoń. - To jest Taehyung. - wskazał dłonią na chłopaka o jasnobrązowych włosach, który siedział obok Jimina, którego nieoficjalnie zdążyłam już poznać. - To Jimin i Seokjin. - wskazał na pozostałą dwójkę.
- A ja to co? - spojrzałam na dziewczynę, która patrzyła na mnie z rozbawieniem, co spowodowało, że moje policzki stały się teraz czerwone.
-Oh no tak. - roześmiał się mój brat. - Poznaj Yehri, dziewczynę Namjoona. - dziewczyna wyciągnęła do mnie dłoń, którą niepewnie uścisnęłam.
- No, a Ty jak masz na imię? - odezwał się Jeongguk siadając obok Taehyunga.
- Jestem Miyun. - odparłam cicho i niepewnie patrząc na swoje buty.
- Youngjae jesteś pewny, że to Twoja siostra? - odezwał się jeden z chłopaków, więc uniosłam wzrok na właściciela głosu. 
- Seokjin o co Ci chodzi? - Youngjae spojrzał zaskoczony na bruneta.
- Jest Twoją zupełną odwrotnością, jest cicha i zachowuję się tak jakby się nas bała, a Ty taki nie byłeś. - roześmiał się chłopak patrząc raz na mnie raz na mojego brata. 
- Miyun ma wyjątkowy charakter. Przekonacie się o tym z czasem. - zaśmiał się i w tym samym czasie muzyka za drzwiami ucichła i rozległy się jakieś krzyki. Spojrzałam na brata, który od razu do mnie podszedł i chwycił mnie mocno za dłoń. 
- Zmywamy się stąd. - odezwał się Taehyung zeskakując z sofy i biegnąc w stronę drzwi, których wcześniej nie zauważyłam. Youngjae pociągnął mnie mocno za dłoń w tą samą stronę co pobiegł Taehyung i cała reszta. Wybiegliśmy na zewnątrz i pobiegliśmy przed siebie. Ja cały czas próbowałam trzymać spódniczkę jedną dłonią, żeby nie podwijała mi się podczas biegu. Gdy w końcu się zatrzymaliśmy oparłam dłonie na kolanach biorąc głębokie wdechy. 
- Co to było? - zapytałam, cały czas próbując ustabilizować oddech. Mój brat wyprostował się i spojrzał na mnie.
- Wiesz Miyun nie wszystko jest takie, jakie nam się wydaję. - odparł wymijająco i pożegnał się ze wszystkimi. Ja nie mając siły na nic, nie drążyłam dalej tematu. Pożegnałam się ze wszystkimi krótkim cześć i we dwójkę udaliśmy się w stronę uniwersytetu.

-------------------
• Mała akutalizacja w bohaterach •

środa, 3 maja 2017

Prolog

Pierwszy dzień mojego nowego życia. Pamiętam jak w dzieciństwie tata powtarzał, mi "Żeby osiągać wielkie sukcesy, trzeba robić wielkie kroki. Nie przejmuj się porażkami skarbie, bo są one nieodłączoną częścią życia. Musisz pamiętać, że nikt nie jest w stanie Cię pokonać, bo tylko Ty wiesz na ile Cię stać, a teraz podnoś się i do dzieła!". Teraz u boku starszego brata wkraczałam w coś zupełnie nowego i całkowicie mi obcego. Wzięłam głęboki wdech czując przechodzącą adrenalinę po najmniejszym skrawku mojego ciała. Teraz pokażę światu na co mnie stać.
- Jesteś tego pewna? - brat objął mnie ramieniem gdy ustaliśmy przed ogromną uniwersytecką bramą.
- Nie. - odparłam spokojnie wywołując cichy śmiech u Youngjae.
- No to chodź. Zaznasz trochę studenckiego życia. - roześmiał się prowadząc mnie w stronę głównego budynku. Uniwersytet był przepiękny, na każdym kroku napotykało się rzeczy od których nie chciało odrywać się wzroku.
- Nie dziwię się, że byłeś taki szczęśliwy opowiadając o tym miejscu. - powiedziałam kierując wzrok na wysokiego bruneta, który cały czas obejmował mnie ramieniem.
- Pamiętaj, że studia to nie tylko budynek, a również i ludzie. - poczochrał moje włosy stając ze mną u szczytu długich schodów.
- Pamiętam, pamiętam. - roześmiałam się cicho patrząc na niego.
- Zróbmy sobie zdjęcie na pamiątkę, żebym mógł wspominać pierwszy dzień studiów mojej małej siostrzyczki. - uśmiechnął się do mnie i ustawiliśmy się do zdjęcia. - 1,2,3. Uśmiech! - zawołał i zrobił zdjęcie mojego pierwszego dnia nowego życia.